10 sie 2012

S.O.S.

Ostatnio dużo wszystkiego naraz. Jestem wszędzie gdzie się da, przemieszczam się ze spotkania na spotkanie, nadając tym wakacjom szalone tempo. Stop. Muszę odpocząć. Mieć chociaż jeden wieczór dla siebie, jedną noc przespać w swoim prywatnym łóżku, bo już zapomniałam jakie jest wygodne, jak przyjemne dla oka są zielone story w moim pokoju, jak miękka jest zielona narzuta i jak bardzo lubię na niej siedzieć z laptopem na kolanach, pochłaniając przeogromne porcje ciastek, ciasteczek, żelków, filiżanek kawy i koktajlu bananowego i przeglądając tysiąc niewnoszących nic do mojego rozwoju intelektualnego portali, ale i tak ciesząc się tym i nie chcieć wyściubiać nosa za drzwi.
A jak nie na mieście, to w kuchni. Próbuję, testuję, tworzę nowe przepisy i mam z tego niezmierną satysfakcję. I rozglądam się cały czas kogo by tu jeszcze nakarmić..
Te wakacje są zdecydowanie najlepsze w życiu. 

Kraków, taa. 

;*

1 komentarz:

  1. Tak. Mamy swoje wspólne, pędzące z prędkością świata wakacje. Miliony kalorii, hektolitry wszystkiego i całe mnóstwo łóżek, w których już spałyśmy. JEDŹMY GDZIEŚ albo posiedźmy w kuchni i pijmy kawę. Jest miło.

    OdpowiedzUsuń

zasady komentowania:
1. konstruktywna krytyka mile widziana.
2. obowiązuje kultura wypowiedzi.

z góry dziękuję.