Jestem szczęśliwa, z ich powodu. Bo są. Bo kochają bezinteresownie. I pomimo tego, że spędzamy ze sobą mnóstwo czasu, każdy z nas jest indywidualnością, którą inni akceptują. Martwimy się o siebie, ale nie moralizujemy. Nie wytykamy sobie nawzajem błędów, bo robimy je wszyscy, traktując je jednocześnie jako cenne lekcje. Mówimy, kiedy coś nam się nie podoba, ale nie narzucamy swojej opinii. I niech to trwa :)) No i tańczymy razem, gramy w karty, czasem pomieszkujemy u siebie nawzajem, bo tak fajnie, słuchamy starych piosenek, jemy razem dobre śniadania, drugie śniadania, obiady, przedpodwieczorki, podwieczorki, kolacje, poźne kolacje i co się tylko da.
A jeżeli już o mnie mowa, bo w sumie takie święte bloga prawo, ostatnio poczucie własnej wartości mi siadło. Cóż, przeczekam, może wróci ;))
niedziela, 8-nastka tej pani po środku.


wow, wszystkie prezentujecie się wspaniale!:)
OdpowiedzUsuń:)
OdpowiedzUsuń