19 wrz 2012

obudźcie mnie. potem.

Deszcz. Krople deszczu spadają mi na twarz, płyną strużkami po policzkach, imitując łzy. Gdzieś w czeluściach torby leży parasol. Niech leży. Dziś go nie użyję. Moje wilgotne włosy zaczynają żyć własnym życiem. Zwijają się niczym węże Meduzy, odstraszając wyglądem. Tworzą istny obraz tego co się dziele w mojej głowie.
Skomplikowana plątanina dziwnych pytań, obietnic bez pokrycia połączonych z tęsknotą. Zbitka niekoniecznie szczęśliwych wspomnień. Ale jedynych. I pomimo przeogromnej chęci ich wyplenienia, tkwią w mojej głowie siejąc zamęt.
Witaj jesieni. 
Moja niestabilność emocjonalna mnie przerasta.
I chyba pora wyrzucić różowy dres. Zaniża mi samoocenę.

;*

4 komentarze:

  1. Jesień nie musi być zimna, chłodna i wcale nie musi kojarzyć się z przeziębieniem. Trzeba dostrzegać te pozytywne aspekty :)
    Uwielbiam tą piosenkę, a parasol leży gdzieś na dnie szafy i zawsze zapominam go ze sobą wziąć, a po południu muszę moknąć na deszczu. Wyglądu moich włosów nie komentuję, wyglądają wtedy jakbym miała barana na głowie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o przeziębieniu mowy nie ma ;-) cały rok raczę się dużą ilością czosnku i mleka z masłem :-))

      Usuń
    2. Wybacz, ale powiem: BLEE! Mama co roku wmusza we mnie to paskudztwo, ale ja jednak wolę herbatę z cytryną i dużą ilością miodu ;)

      Usuń
  2. Ja zazwyczaj nie zabieram ze sobą parasola, chociaż widzę że zanosi się na burzę. Wolę zmoknąć niż walczyć z podmuchami wiatru próbującymi mi go wyrwać z rąk. Od kilku lat czekam aż minie mi huśtawka emocjonalna, na razie chyba się nie zanosi. Niestety.

    OdpowiedzUsuń

zasady komentowania:
1. konstruktywna krytyka mile widziana.
2. obowiązuje kultura wypowiedzi.

z góry dziękuję.