Skomplikowana plątanina dziwnych pytań, obietnic bez pokrycia połączonych z tęsknotą. Zbitka niekoniecznie szczęśliwych wspomnień. Ale jedynych. I pomimo przeogromnej chęci ich wyplenienia, tkwią w mojej głowie siejąc zamęt.
Witaj jesieni.
Moja niestabilność emocjonalna mnie przerasta.
I chyba pora wyrzucić różowy dres. Zaniża mi samoocenę.
;*
Witaj jesieni.
Moja niestabilność emocjonalna mnie przerasta.
I chyba pora wyrzucić różowy dres. Zaniża mi samoocenę.
;*
Jesień nie musi być zimna, chłodna i wcale nie musi kojarzyć się z przeziębieniem. Trzeba dostrzegać te pozytywne aspekty :)
OdpowiedzUsuńUwielbiam tą piosenkę, a parasol leży gdzieś na dnie szafy i zawsze zapominam go ze sobą wziąć, a po południu muszę moknąć na deszczu. Wyglądu moich włosów nie komentuję, wyglądają wtedy jakbym miała barana na głowie ;)
o przeziębieniu mowy nie ma ;-) cały rok raczę się dużą ilością czosnku i mleka z masłem :-))
UsuńWybacz, ale powiem: BLEE! Mama co roku wmusza we mnie to paskudztwo, ale ja jednak wolę herbatę z cytryną i dużą ilością miodu ;)
UsuńJa zazwyczaj nie zabieram ze sobą parasola, chociaż widzę że zanosi się na burzę. Wolę zmoknąć niż walczyć z podmuchami wiatru próbującymi mi go wyrwać z rąk. Od kilku lat czekam aż minie mi huśtawka emocjonalna, na razie chyba się nie zanosi. Niestety.
OdpowiedzUsuń