Nie potrafię jednak zniknąć. Mając na uwadze ostatni weekend, utwierdzam się w przekonaniu, że ludzie są mi potrzebni. A ja ludziom. Przynajmniej niektórym.
Chcę. Pragnę. Muszę. Nie potrafię. Wściekam się. Z bezsilności. Z braku działania. Muszę. Coś. Zmienić.
I mam plan nauczyć się w końcu porządnie grać na gitarze. I pójść na kurs tańca. Tak tylko dla siebie.
I dziękuję za Kraków. Jak zwykle magiczny i jedyny w swoim rodzaju.
Kurs tańca? Powiadasz?
OdpowiedzUsuńPowiadam, już dawno czegoś szukałam, a teraz to już w ogóle utwierdziłam się w przekonaniu, że to świetny pomysł! Idziesz ze mną?:)
UsuńIdę!
Usuńkocham Amelię i cały soudntrack :)
OdpowiedzUsuń